Restauracja Ewa Zaprasza

gdzie jesteś? województwo: pomorskie » miejscowość: Sasino
4.0
liczba opinii: 23 oceny szczegółowe

to ulubiony lokal 11 gastronautów

do tego lokalu wybiera się 3 gastronautów

ul. Morska 49 84-211 Sasino tel: (58) 676 33 39
typ lokalu: restauracja typ kuchni: polska, dziczyzna cena dania głównego: 40 - 60 zł
dodatkowe atuty

opinie gastronautów (23)

  • lukasz 118 recenzji

    08.11.2009, 22:03 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Jedźmy tam, jedźmy - i jedzmy!

    Ewa zaprasza, a ja zachęcam - warto się skusić. Taksówkarz mówił po drodze, że do Ewy ludzie przyjeżdżają na obiad nawet z Gdańska, a ja pomyślałem, że to bardzo dobrze świadczy o Ewie lub bardzo źle o Gdańsku, bo to dwie godziny jazdy. My z Łeby mieliśmy o wiele bliżej, ale sława Ewy promieniuje na cały kraj od lat. Miło mi to potwierdzić - całkowicie zasłużenie!

    Atmosfera u Ewy jest domowa, a w sezonie nawet działkowa, ale jedzenie nie ma tak zwanego domowego rysu, ma coś, co po angielsku nazwiemy gourmet touch. Na początek dostaliśmy świetny móżdżek po polsku podany z jajecznicą. Pyszny, choć rozmiar jego był faktycznie i po polsku duży. Na drugie dania wybraliśmy bardzo dobrą cielęcinę ze szpinakiem w sosie migdałowym i świetnego pstrąga zapiekanego w śmietanie. Dwie pozycje z menu jednak dosłownie powaliły nas na kolana.

    Pierwszym był chłodnik litewski z szyjkami raków - po prostu kanon chłodnika, ideał, wzorzec, perfekcyjnie przyrządzony, obezwładniający i prawdziwie popisowy. Drugim był deser, czyli domowe ciasto jagodowe na półkruchym spodzie z bitą śmietaną. Ciasto genialne, rozpływające się błogo po całej unerwionej części układu pokarmowego, ciasto tak dobre, że wzięliśmy je na wynos i jeszcze mieliśmy pretensje, że tak mało śmietany. Właściciele twierdzą, że przyjeżdża ona - uwaga! - z lokalnej mleczarni w pobliskim Perlinie.

    I tu dochodzimy do sedna, do całej istoty sprawy. Taka kuchnia nie może istnieć bez znakomitych, naturalnych składników, powiem więcej - jedyną przyszłością takiej kuchni są znakomite, naturalne składniki. Dlatego mam małą prośbę do Ewy. W takim miejscu, stojącym w cieniu latarni morskiej Stilo i parę kroków od linii brzegowej Bałtyku, musi Ewa mieć jakieś świeże, bałtyckie ryby! Nie może Ewa się zadowolić tylko łososiem z tłumu, solą z mrożonki i poczciwym, hodowlanym pstrągiem. Ja wiem, że on też z pobliskiej, dobrej hodowli, ale jednak pstrąg to sztuczny gość. Mamy jeszcze jakieś kutry na Bałtyku, coś nam ta Unia zostawiła do łowienia. Pomyślcie o tym, walczcie, to będą do Was jeździć na obiad taksówkami z całej Polski!

    (Wizyta miała miejsce w lipcu 2009 roku)

    Czy ta recenzja jest przydatna?

  • jajnick 213 recenzji

    06.10.2009, 01:32 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Dla mnie jest to najlepsza restauracja w Polsce

    Kiedy tylko przejeżdżam w promieniu 100 km - zawsze tu wstępuję. Przyjeżdżam niestety rzadko (mieszkam w Lublinie). Każde danie dopracowane do perfekcji. Obsługa rewelacyjna. A zza drzwi czujnym okiem zagląda gospodarz, czy komuś czegoś nie brakuje. Reaguje natychmiast. Wystarczy gest, grymas twarzy. Ci ludzie kochają to co robią. Będę tam wracał zawsze.

    1 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna?

  • DominikMalysa 10 recenzji

    24.08.2009, 21:27 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Od lat na bardzo wysokim poziomie

    Po 2-letniej przerwie wybrałem się na wycieczkę celem zjedzenia kolacji w Ewy w Sasinie. Restauracja te jest doskonałym przykładem, że dobra restauracja nie musi mieć dobrej lokalizacji (w tym przypadku lokalizacja w środku niczego, gdzie bez nawigacji ciężko trafić), aby przyciągnąć gości. Niezależnie czy w sezonie czy poza sezonem bez rezerwacji nie ma szans na zdobycie stolika wewnątrz, w sezonie za to w ładnym ogrodzie można zapisać się listę oczekujących. W oczekiwaniu na stolik bardzo sympatyczna i dość profesjonalna obsługa poda napoje, które można spożyć siedząc na trawie lub ławce, dzieci też nudzić się nie będą korzystając z placu zabaw. Aczkolwiek to po co się tłumnie ludzie udają do tej zagubionej wioski to kuchnia, a z niej próbowałem:
    - śledzie - bywały lepsze w poprzednich latach, teraz nie wiedzieć czemu zamiast w śmietanie są one podawane w majonezie, nadal dobre, ale już nie tak jak kiedyś - ocena 4
    - babka ziemniaczana z boczkiem i cebulą w sosie kurkowym - rewelacja, pyszne ziemniaczane ciasto z idealnie dobraną ilością dodatków i fantastycznym sosem. Do tego kelner zaproponował wersję wegetariańską bez boczku - ocena 5+
    - pieczona golonka - doskonale soczysta w środku, niestety to co najbardziej lubię - skóra nie tak chrupka jak bym tego oczekiwał, ale ideału golonki z Restauracji Zamkowej w Koszalinie nikt nie doścignie. Mimo to danie bardzo dobre - ocena 4
    - ciasto drożdżowe z malinami - po prostu takie jak być powinno, pulchne, nie za słodkie ciasto i świeże, upieczone w nim maliny - ocena 5
    Na nic więcej sił i miejsca w żołądku nie wystarczyło, a ominęły mnie ciekawie zapowiadające się mięsa, dziczyzna, ryby dając pretekst do kolejnych powrotów w to miejsce.
    Na marginesie, restaurację odwiedziliśmy z psem i ku mojemu bardzo miłemu zaskoczeniu od razu otrzymaliśmy miskę z wodą, a na moją prośbę drugą miskę pełną kości po golonce co spowodowało, że stał się to ulubiony lokal naszej pociechy.

    Czy ta recenzja jest przydatna?

  • LesFeuillesMortes 85 recenzji

    07.08.2009, 22:07 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Nadmorski numer jeden

    W Sasinie pierwszy raz byłam chyba z 12 lat temu. To tam pierwszy raz jadłam smażony camembert - niebo w gębie. Co tu dużo pisać – z tym miejscem łączą mnie bardzo miłe wspomnienia. I podczas tegorocznego wypadu nad morze nie mogłam sobie Sasina odpuścić. Na miejscu ucieszyłam się, że zrobiłam wcześniej rezerwację. Jednak okazało się, że rezerwacje dotyczą tylko stolików wewnątrz, gdzie było duszno, i musieliśmy zapolować na stolik na dworze. Byliśmy na miejscu tuż przed 16 i to chyba był ostatni w miarę spokojny moment, gdyż później ustawiała się spora kolejka oczekujących.
    Poczekajka to standardowo śledziki – i pierwsze wrażenie „kiedyś smakowały lepiej”… Mam wrażenie, że wtedy były to śledziki w śmietanie, a nie w majonezie, ale głowy nie dam sobie uciąć. Niestety, śledzie podane były ciepłe i to główny minus. TŻ zamówił zupę rybną, a ja camembert – aby sprawdzić czy nadal jest taki smaczny. Jest. Pyszny. Fenomenalny. I do tego bardzo dobre, smakujące jak domowej roboty, borówki. Zupa TŻ została skwitowana stwierdzeniem „taka powinna być zupa rybna”. To chyba wszystko na ten temat. W ramach konkretów TŻ zamówił golonkę, a ja polędwiczki wieprzowe w sosie, chyba na bazie sera roquefort. Golonka olbrzymia – 700 gram, podano do niej aż 6 równych sosów. Męczył się z nią ponad 40 minut, ale zjadł. Moje polędwiczki były zapiekane niestety, nieco zbyt długo przetrzymane w piecu i już lekko przypalone. Pewnie czekały na golonkę. Pomimo okrycia sosem były bardzo suche – prędzej powiedziałabym, że był to indyk, a nie wieprzowina. Nieco się rozczarowałam. Zamówiłam dodatkowo marchewki gotowane (z gotowanych warzyw były do wyboru tylko one i fasolka, można było też wybrać sałatkę, lecz w najmniejszym stopniu jej nie polecam - miseczka lekko już zmęczonych warzyw zalanych nieciekawym sosem), lecz musiałam na nie dość długo czekać. Na deser już nie mieliśmy miejsca, wypiłam tylko espresso w czasie gdy TŻ dzielnie walczył z golonką.
    Jak wspomniałam siedzieliśmy na dworze, stoliczki były ustawione dość blisko siebie, jednak nie odniosłam wrażenia że „siedzę komuś na głowie”. Miejsce jest przyjazne dzieciom i psom – dla pierwszych jest sporo miejsca do zabawy i zabawki, dla drugich miski z wodą. W środku duszno, pomimo klimatyzacji. Toaleta czysta. Obsługa szybka, jeden pan zajmuje się przyjmowaniem gości i zamówienia, kolejni panowie donoszą potrawy. Czasami był kłopoty z przywołaniem kelnera. Gdy przyszliśmy i czekaliśmy w środku nikt się nami przez dłuższą chwilę nie zainteresował. Za obiad dla dwóch osób, bez alkoholu, zapłaciliśmy 125 zł. Bardzo przyzwoicie. A w porównaniu z cenami łebskimi - więcej niż przyzwoicie!

    Opinia dnia z 08.08.2009 r.

    2 z 2 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna?

  • a_wojazer 39 recenzji

    16.07.2009, 13:06 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Rewelacyjne śledzie

    Pewnego dżdżystego, letniego dnia zawitaliśmy u Ewy. Ładne wnętrza, miła i sprawna obsługa oraz smaczne dania (tylko szyjki rakowe w chłodniku trochę za bardzo "gumowe") sprawiły, że na pewno tam wrócimy. I jeszcze jedno: śledzie podane jako starter rewelacyjne!!!

    2 z 2 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna?

  • affa 39 recenzji

    07.06.2009, 18:18 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Przez ponad godzinę byłem w niebie ;-)

    Do tej kultowej restauracji wybieraliśmy się od dawna, ale dopiero dzisiaj okoliczności pozwoliły zjeść tam obiad. Będąc jeszcze w Łebie na kempingu zarezerwowaliśmy stolik na niedzielę, ale wjeżdżają w tuż przed dwunastą do Sasina przez moment zastanawialiśmy się czy to nie było zbyteczne. Pan otwierający nam bramę na parking wprawdzie powiedział nam, że zostawi ją już otwartą, bo się zaczną klienci na obiad zjeżdżać, ale jakoś tak mu nie wierzyliśmy ;-) a w restauracji faktycznie przy każdym stoliku była informacja o rezerwacji, ale było pusto. Restauracja zrobiła na nas dobre wrażenie, ale prawdziwie oszałamiająca była obsługa: bardzo miła, dyskretna, sprawna, jak się okazało - dowcipna ;-) Śledzie jako czekadełko to bardzo miły i smaczny gest, a potem na stół trafiają... legendarna golonka z oryginalną kapustą oraz sosy... nie do przejedzenia... pstrąg dla dzieci... bardzo smaczny... zamawialiśmy połowę porcji dla każdego, ale to i tak za dużo, bo szarlotka na deser ledwie się już zmieściła... Była jeszcze wspaniale zaparzona kawa, a wszystko to za 140 zł. Drogi prowadzące do Sasina są bardzo dziurawe, ale trudno wyobrazić sobie, że nie mielibyśmy tam już więcej zaglądać. Wielkie BRAWA dla właścicieli i obsługi!

    1 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna?

  • psotka 16 recenzji

    04.05.2009, 15:27 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Przyjemne miejsce

    Przyjemny ogród, niestety jeszcze troszkę za zimno na posiłek na dworze... Dzieci jednak poszalały na trawce i pobujały na hamakach.
    Przemiła obsługa. Nie jestem zwolenniczką kuchni narodowej - jak dla mnie pomidorowa troszkę za mało pomidorowa, chłodnik jadłam lepszy. Naleśniki z twarogiem i owocami były pyszne. Jagnięcina z kurkami poprawna, cielęcina ze szpinakiem idealna. Na deser nie starczyło miejsca...

    Czy ta recenzja jest przydatna?

  • Gringo 37 recenzji

    07.12.2008, 09:31 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Byłem tam dwa razy - pierwszy i ostatni

    Może miałem pecha. Zwabiony zachwytami znajomych i zachwytami w recenzjach, będąc w okolicy odwiedziłem ten lokal żoną. Mówiąc krótko wszystko było nie tak jak powinno.
    Zaczęło się od długiego czekania na kartę, potem długie ustalanie co jednak naprawdę jest dostępne, potem długie oczekiwanie, potem dania podane wg fantazyjnego wzoru czasoprzestrzennego: ja, żona, danie, przystawka, zupa, ja, deser, kawa, żona czy jakoś tak. Wielkiej kuchni w tym wszystkim nam nie pokazali. Mówiąc szczerze to żona gotuje lepiej i to jak ma zły dzień. Jedyne wytłumaczenie to to, że to było po kilku dniach wolnych i może wyczerpały się zapasy i chęci. Nie skreślam ich całkowicie, kiedyś może jeszcze ich sprawdzę.
    Na razie jak dla mnie wielka lipa (chyba największa w stosunku do oczekiwań).

    Czy ta recenzja jest przydatna?

  • mikusiaczek 14 recenzji

    15.11.2008, 20:31 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Najlepsza klimatyczna restauracja w RP

    Co roku od lat 11 bywam u p. Dmochowskich. Niestety spróbowałem już wszystkiego i bywam tylko, żeby zaspokoić swój wyrafinowany smak. Jak zwykle rewelacyjne własnej produkcji śledzie w śmietanie jako antipasti, podobnie jak w Hiszpanii bezpłatnie po złożeniu zamówienia. Zupy dobre, choć pomidorowa zbyt barowa, a żurek jadałem lepszy. Główne danie zawsze czyszczę do końca - nawet dekoracja jest świeża i smaczna :) Raz poległem na golonce w piwie - ciekawe kto u nich dał radę całej. Na deser gruszki w sosie waniliowym lub szarlotka z lodami - pycha!

    Czy ta recenzja jest przydatna?

  • agulka 50 recenzji

    06.11.2008, 12:36 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Trzymają poziom niezmiennie

    Po raz już chyba trzeci czy czwarty odwiedziłam tę restaurację. Tym razem z prawie roczną przerwą i niezmiennie wyszłam zadowolona i najedzona.
    Wystrój się nie zmienił (domowy), obsługa jak zawsze na najwyższym poziomie - szybka i miła, jakość jedzenia rewelacyjna jak zawsze.
    No i najlepsze jakie kiedykolwiek jadłam śledzie w śmietanie na czekadełko!

    Czy ta recenzja jest przydatna?

nowe lokale: Sasino

Ładowanie wyników...