Gościniec Kołomyja

gdzie jesteś? województwo: mazowieckie » miejscowość: Konstancin-Jeziorna
3.5
liczba opinii: 26 oceny szczegółowe

to ulubiony lokal 1 gastronauty

do tego lokalu wybiera się 2 gastronautów

ul. Warszawska 3 05-520 Konstancin-Jeziorna (Gościniec Kołomyja pozostaje na ulicy Warszawskiej 3) Zarezerwuj stolik on-line
tel: (22) 754 05 94 www.kolomyja.pl
typ lokalu: gospoda, karczma typ kuchni: ukraińska, polska, staropolska, kresowa cena dania głównego: 40 - 60 zł
godziny otwarcia
dodatkowe atuty

Gościniec Kołomyja

kliknij na zdjęcie aby zobaczyć całą galerię

opinie gastronautów (26)

  • misiuras 3 recenzje

    07.05.2012, 17:14 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Oba słowa w tym przypadku mają ze sobą coś wspólnego

    Zauważył ktoś pewną niekonsekwencję we wnętrzach Gościńca... i miał rację. To co mi się rzuciło w oczy jako pierwsze to właśnie dziwna niespójność... Albo ktoś przedobrzył... albo tak naprawdę nie umiał lepiej.

    Same posiłki - bardzo dobre. Zaczęliśmy od tatara - wyśmienity.
    Następnie wjechała "Kresowa Uczta" - przeróżne mięsiwa, cepeliny, bigos, sosy, oczywiscie surówki, opiekane ziemniaczki i kopytka...
    Nie wiadomo od czego zaczać bo język aż "uciekał z gęby".
    Przepyszne, skwierczące, aromatyczne, syte, ...
    Z pewnością wrócę na powtórkę.

    A dla dzieci zabawa z animatorem: wypiekanie ciasteczek.

    Wybraliśmy sie tam w ramach rocznicy ślubu - cóż rzec? Wierzgaliśmy w domu do późnej nocy ;).
    To była pyszna kolacja.

    1 z 2 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna?

  • misia.k 7 recenzji

    07.05.2012, 16:12 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
      nie oceniam
    • obsługa
    • jakość / ceny

    My wrócimy tu na pewno...

    Trafiliśmy do Kołomyi przez kupony zniżkowe z jednego z serwisów, a jako, że mieszkamy w sąsiadującym Piasecznie, gdzie godnych polecenia lokali nie ma zbyt wiele, zdecydowaliśmy się przetestować konstańciński gościniec. Po pierwsze - świetna lokalizacja - bez problemu do znalezienia dla jadących od strony stolicy, spory teren do parkowania przed lokalem (a zdaje się, że i dodatkowy parking na tyłach, chociaż nikt na to nie zwraca uwagi mogąc zaparkować od frontu). Zgodnie z warunkami kuponu, zrobiłam telefoniczną rezerwację dwa dni wcześniej, z której nie skorzystaliśmy i dlatego nie oceniam wystroju restauracji. Pogoda była zachęcająca do skorzystania ze stolików w ogródku letnim - duży i pięknie zagospodarowany teren i, ku uciesze naszej małej córeczki, duży i nieźle zagospodarowany kącik dla dzieci. Ze względu na córę usiedliśmy właśnie tuż obok kącika dziecięcego, żeby móc panować nad naszym szkrabem nie wstając ciągle od stołu. Dostaliśmy menu, zamówienie przyjmował od nas młody pan, który szybko zaczął się tłumaczyć, że nie do końca zna kartę, bo dopiero "się uczy", więc to ja wytłumaczyłam panu, wskazując palcem pozycję w karcie: "Kresowa uczta" dla dwojga (79 zł), soljanka (14 zł) i (po pewnym czasie domówiony) rosołek Kubusia Puchatka (8 zł), a z napojów piwo (8 zł/ 0,5l) i herbatę (7 zł/ czajniczek). Soljanka dla T. trafiła na stół równocześnie z napojami. Zjedzenie niewielkiej bulionówki zajęło T. dłuższy czas, bo córka skutecznie odciągała tatę od stołu, aż kelner podszedł do nas zapytać czy główne danie ma podać po zupie (miło). Sama zupa była bardzo smaczna, z dużą ilością oliwek i ogórka, ale prawie żadną mięsa (w porównaniu do warszawskiej konkurencji soljanka tutaj wyglądała jak zupełnie inna zupa). Kresowa uczta podana została na gorącym żeliwym półmisku, dzięki czemu nasze jedzenie "na zmianę" nie skończyło się na jedzeniu na zimno. W skład uczty wchodziły żeberka, pierś z kurczaka, karkówka i polędwica wieprzowa. Do tego dwa cepeliny, opiekane ziemniaczki i kopytka oraz surówki i zasmażana kapusta, którą T. nazwał najpyszniejszym bigosem. Jako dodatek podano chrzan, musztardę i sos grzybowy. Nie byłam w stanie odróżnić karkówki od polędwicy, ale smakowały nam obie. Pierś kurczaka była dobrze upieczona i zachowała soczystość, a żeberka to czysta poezja! Zwykle nie przepadam i nie zamawiam żeberek w restauracjach, ale w Kołomyi żałowałam, że nie było ich więcej na talerzu. Mięso miękkie i lekko odchodzące od kości, dobrze doprawione i fantastycznie "przysmolone". Jak już pisałam T. zachwycał się bigosem, a co dziwne chwalił też i pożarł cepelina i trochę kopytek, a nie jest fanem tego typu potraw "ziemniaczanych". Dla mnie cepelin był mistrzowski - nadzienie wilgotne i w słusznej ilości, idealnie dopasowane do ilości ciasta. Córka zdołała usiedzieć na tyle, by zjeść większość rosołku z kluseczkami, poza tym przemyciliśmy jej trochę opiekanych ziemniaczków biegając za nią po kąciku zabaw. Wracaliśmy do domu zadowoleni i pełni, również pozytywnych wrażeń z wizyty. Na pewno wrócimy jeszcze do Kołomyi na coś pysznego, ja na pewno spróbować zlepieńców.

    Data wizyty w lokalu: 04 maj 2012, godz. 14:00
    Opinia dnia z 09.05.2012 r.

    Czy ta recenzja jest przydatna?

  • priorat 6 recenzji

    25.04.2012, 19:21 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Najwyraźniej mieliśmy pecha...

    Jak czytam, restauracja ma świetne opinie. Cóż, ja sobie podaruję kolejną wizytę. Zacznę od wystroju, który zazwyczaj bardzo mnie nie zajmuje, lecz akurat w Kołomyji można się uśmiać, nic tam do siebie nie pasuje, to naprawdę warto zobaczyć. Obsługa fatalna, lekko taka obrażona... Nieważne - strasznie wolna i niezorganizowana, długo by mówić. Przystawki ok (pierogi i śledź), zupy zimne, oddaliśmy, za 10 minut wróciły... ale ciepłe, dorsz czy sandacz, nie pamiętam, w każdym razie niedobry, tłusty, po prostu dramatyczny. Ludzi dużo, lekko poddenerwowanych. Zabawny Pan Manager przy wejściu, raczej mało pomocny dla swych pracowników. Nie wiem może to przez niedzielę, że się nie chce, że po imprezie, nie wiem. Raczej nie wrócę, ale kto wie...

    2 z 2 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna?

  • Peak_Level 13 recenzji

    01.03.2012, 12:08 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Dobra i lekka kresowa kuchnia

    Po spacerze w Konstancinie mocno zgłodnieliśmy, na szczęście Gościniec Kołomyja wyratował nas z opresji. Zjedliśmy tam bardzo smaczny obiad po przyzwoitej cenie. Najpierw przystawki - pielmieni były bardzo delikatne, porcja jak na początek w sam raz, ładnie podane, do nich w małych miseczkach zaserwowano śmietanę i ocet plus sporo smacznej surówki. Bardzo dobry był też tatar, podany tradycyjnie z cebulką, grzybkami, ogórkami, do tego musztarda, jako i 2 szprotki. Smakował świetnie. Jedyny minus - w mojej ocenie 29 zł za porcję 100 gramów to jednak o kilka złotych za drogo.
    Drugie dania też nam smakowały. Ja zamówiłam roladki z łososia i soli faszerowane szpinakiem. Bardzo dobre. Porcja to 2 roladki, więc dla dużego faceta mogłoby to być odrobinę za mało. Ja byłam najedzona. Do roladek ziemniaki z wody i chrupkie gotowane warzywa - też plus. Mój towarzysz zamówił sandacza na rydzach i to danie było jeszcze lepsze. Ryba apetycznie zarumieniona, do tego spora porcja rydzów - pyszota. Miłym akcentem było czekadełko - czyli smalec podawany z bardzo smacznym chlebem wileńskim. Na koniec kieliszek wiśniówki - też plus. Obsługa bez zarzutu, choć kelnerka z plakietką "Uczę się" była trochę zestresowana. Podobało nam się też wnętrze, urządzone starodawnie i - co nie zawsze jest w tego typu knajpach regułą - gustownie. Na pewno tam wrócimy, na przykład na rodzinny obiad.

    Data wizyty w lokalu: 29 luty 2012, godz. 14:00

    1 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna?

  • ewa_tina 532 recenzje

    09.01.2012, 23:43 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Miłe miejsce ze smacznym jedzeniem

    Nie byłam w dawnej lokalizacji gościńca i nowa jest wg mnie doskonała. W dobrym dojeździe z Warszawy, w sąsiedztwie Starej Papierni i odległości 10 minut samochodem od konstancińskich term. Miejsca parkingowe, wyciszenie uzyskane przez wygrodzenie budynku. Sam lokal sprawił dużo lepsze wrażenie niż by to wynikało z informacji od restauracji. Dziwne, nieprawdaż? Nie jest to "moloch" w typie Karczmy Klepisko w Nieporęcie. Raczej klimatyczne wnętrze starego dworku z Kresów. Nienachalne skojarzenia i z rozmysłem zaprojektowane dodatki. Kolorystyka stonowana, ale ciepła. Do tego miła pani z obsługi w dość - tu jak dla mnie "wtopa" zbyt banalnym stroiku - można by się bardziej postarać, panie Restauratorze.

    Zamówiliśmy świetną dziczyznę. Były to polędwiczki z dzika ze smakowitym sosem pigwowo–tarninowym z udziałem śliwowicy. Do tego obsmażone kopytka i czerwone buraki. Dobrze skomponowane danie w kooperacji smaków: kwaśnego i słodkiego. Niestety, doskonale brzmiąca w karcie polędwica wołowa a'la Kmicic nie była godna podniebienia sienkiewiczowskiego bohatera. Smaczna, poprawna do granic. A dużo się po niej spodziewałam chociażby ze względu na konfiturę z czerwonej cebuli. Ta zamiast uwypuklić smaki, spłaszczyła je. Nie znaczy to, że całość była niesmaczna. Po prostu nie zachwycała tak jak dzik. Ale urzekli mnie za to w Kołomyji podaniem herbaty. Herbaty zimowej. Nie była to mieszanka suszu, ale "domowa robota". Czarna herbata parząca się z goździkami, cząstkami pomarańczy i sokiem malinowym. Prosta i przepyszna. Robię ją sobie w domu teraz prawie codziennie. Grzane wino podane na "ogrzewaczu" to też świetny pomysł. Samo wino dobre, również bez udziału gotowych mieszanek. Czekadełko zawierało smaczny chleb i smalec jednak tu sądzę, że koncepcja dworku kresowego mogłaby objąć mniej banalne "małe co nie co" na powitanie gości. Nalewka na koniec, okazała się miłym akcentem... tylko czemuż ona nie lokalnej produkcji? Czemuż...

    PS. Kopytka nie były u nas gąbczaste... nic a nic!

    Gościniec polecam jeśli zawitacie do Konstancina. To jednak z lepszych kuchni w tej okolicy. O niebo lepsza od tego co oferują lokale w pobliskiej Starej Papierni.

    Data wizyty w lokalu: 30 grudzień 2011

    1 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna?

  • Helen 38 recenzji

    19.08.2011, 07:57 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
      nie oceniam
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Bardzo przyjemnie

    Zachęceni opiniami na gastronautach, zdecydowaliśmy, że wreszcie wykorzystamy wygrany voucher na 100 zł i spróbujemy deski dla dwóch głodnych kozaków.

    Z zewnątrz lokal sprawia bardzo miłe wrażenie. Są miejsca parkingowe, więc pierwszy plus Kołomyja łapie jeszcze bez zaglądania do środka. Rezerwowałam jakiś stolik na uboczu w restauracji, ale szybko decydujemy się zjeść na zewnątrz, ze względu na piękną pogodę. Dlatego też wystroju nie oceniam, byłam w środku przez może 5 sekund i nie zdążyłam się przyjrzeć. Ogródek jak ogródek, nie ma tam nic do czego można byłoby się przyczepić. Na świeżym powietrzu mogą się bawić dzieciaki, bo obok stolików jest zjeżdżalnia i namiot z zabawkami.

    Pani, która nas obsługiwała sympatyczna i uśmiechnięta. Kelnerzy pojawiają się dokładnie wtedy, kiedy są potrzebni. Czasem zdarza się w knajpach, że goście w ogródku zostają pozostawieni sami sobie, bo obsługa skupia się na tych, co siedzą w środku. Tutaj kelnerzy dyskretnie doglądali, czy jedzącym na zewnątrz niczego nie brakuje.

    Jedzenie super. Deska wjechała dosyć szybko na nasz stół, mięso i ziemniaczki jeszcze skwierczały na półmisku, gdy je dostaliśmy. Cepeliny, opiekane ziemniaki i karkówka przepyszne. Żeberka słodziutkie i chociaż nigdy za nimi nie przepadałam, to te chętnie spałaszowałam :) Była jeszcze pierś z kurczaka, której się tyle w życiu najadłam, że już nawet nie potrafię obiektywnie ocenić jej smaku, ale chyba była po prostu poprawna. Do tego dodatki: sos grzybowy, surówki, kopytka, bigos, musztarda, chrzan. W trakcie jedzenia zaczęłam się przyglądać menu i wypatrzyłam, że brakowało polędwiczek, ale nikt o nich nie pisze w swoich recenzjach, więc może po prostu danie trochę się zmieniło, a menu jest lekko nieaktualne - nie wiem, nie pytałam.

    Oczywiście jako starter dostaliśmy chlebek (pycha!) ze smalcem i ogórkami. Razem z rachunkiem dostalibyśmy jeszcze jakąś nalewkę, z tego co widziałam przy innych stolikach, ale my niestety straciliśmy poczucie czasu i musieliśmy szybko uciekać, więc "zapłaciliśmy" kuponem w środku. Wyszła do nas na chwilę pani kierownik, jak mniemam, powiedziała, że wszystko w porządku i podziękowaliśmy.

    Myślę, że wrócimy jeszcze kiedyś spróbować pierogów ruskich i posiedzieć trochę dłużej niż ostatnio.

    Data wizyty w lokalu: 18 sierpień 2011, godz. 16:30

    Czy ta recenzja jest przydatna?

  • julenka10 5 recenzji

    17.08.2011, 13:28 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Kołomyja warta spróbowania

    Byłam tu 2 razy. Za pierwszym razem zachwyciłam się i wystrojem i jedzeniem. Obsługa może trochę mniej, jak i za pierwszym razem, tak i za drugim.
    Danie dla 2 kozaków było przepyszne. Wspaniale cepeliny z sosem kurkowym, przepyszne kopytka, smaczne surówki, opiekane ziemniaczki, karkówka, pierś z kurczaka, cudowne wręcz żeberka... Jest to dane rzeczywiście dla kozaków, bo wspólnie z mężem nie podołaliśmy całej porcji :) Do tego na poczatku dostaliśmy dobry chlebek ze smalczykiem. To wszystko nas bardzo zachęciło, aby przyjechać do Kołomyi jeszcze raz. Za drugim razem już nie wszystko było aż takie ach.... a szkoda, bo cepeliny nie smakowały już tak, jak za pierwszym razem... Były strasznie suche i gliniaste... Sos kurkowy niestety też smakował gorzej... Mąż zamówił barszcz z kołdunami i pierogi ruskie - przyznam, że jego danie było po prostu przeciętne. Ja trafiłam lepiej: zamówiłam soliankę - bardzo dobra, choć jadłam wspanialsze. Za to polędwiczki z dzika w sosie morelowo-tarninowym wraz z buraczkami na ciepło to po prostu było w niebo gębie :) Naprawdę, przepyszne. Ich smak mogły zepsuć tylko kopytka, które tym razem były jakieś gąbczaste.
    Mimo kilku wpadek nadal ten lokal mogłabym polecać :)

    Data wizyty w lokalu: 09 sierpień 2011, godz. 19:00

    Czy ta recenzja jest przydatna?

  • kaszalotka 5 recenzji

    12.08.2011, 12:33 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Urokliwie

    Odwiedziliśmy Kołomyję wieczorem. Restauracja pięknie oświetlona, ozdobiona świeżymi warzywami i owocami. Mimo że był środek tygodnia, w naszej części wszystkie stoliki były zajęte.
    Czekaliśmy na zamówienie dosyć długo, lecz kelner (bardzo uprzejmy i z poczuciem humoru) był jeden i uprzedził, że realizacja zamówienia potrwa.
    Wystrój - jak u cioci na imieninach, czysto i schludnie. Mi podobają się "wykombinowane" wnętrza, a Kołomyja z pewnością takie posiada.
    Jedzenie: żurek o wyrazistym, głębokim smaku - ok; srebrzysty śledzik - ok; barszcz z kołdunami, prawdopodobnie z baraniny, o czym nie było informacji w karcie - ja nie przepadam, ale to kwestia gustu, lecz informacja powinna być. Zupa kurkowa - w miarę ok. Sałatka z jurnym kogutem - bardzo ok. Pieczone mięsiwa dla dwóch głodnych kozaków - godne polecenia, z wieloma sosami i dodatkami w postaci kapusty z grzybami, cepelinów z mięsem, pieczonych ziemniaczków. Spora porcja i smaczna. Mój sandacz na rydzach z gotowanymi warzywami smaczny połowicznie, bo jeśli ktoś - tak jak ja - jest smakoszem rydzy, to niech tego dania nie zamawia. Wszystko bez zarzutu: warzywa smaczne i chrupiące, sandacz - delikatny, ale te rydze... to rydze wyłącznie z kształtu; ciemne, o smaku niepodobnym do rydza, co najwyżej do pieczarki. Na deser - torcik kajmakowy - palce lizać.
    Podsumowując: wystrój obiecuje, iż dostaniemy tam coś wyjątkowego, ale jadło bez polotu, owszem - smaczne, poprawne, ale to wszystko.
    Mimo wszystko zapewne dam Kołomyi jeszcze jedna szansę.

    Data wizyty w lokalu: 10 sierpień 2011, godz. 20:00

    Czy ta recenzja jest przydatna?

  • cvana 44 recenzje

    10.08.2011, 17:06 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Rzeczywiście profesjonalnie

    Na wizytę w Kołomyi wybraliśmy poniedziałkowe popołudnie. Myślałam, że tego dnia restauracja będzie świecić pustkami. Nic bardziej mylnego - wolnych stolików było jak na lekarstwo!
    Wystrój jak najbardziej pasuje do nazwy lokalu i stylu menu - drewniane stoły z szydełkowymi serwetami, stare zdjęcia, świece.
    Zamówiliśmy sałatkę z grillowanych warzyw, sałatkę szopską i pierogi z kapustą i grzybami, a do tego po kieliszku wina. I właściwie nie muszę tych dań omawiać osobno - wystarczy napisać, że wszystko było po prostu pyszne. Jedynie bakłażan mógłby być trochę bardziej miękki. W pierogach sporo było aromatycznych grzybów. Wszystko wyglądało pięknie i smakowało naprawdę dobrze. Na koniec zostaliśmy poczęstowani smaczną nalewką.
    Przy wyjściu rozmawialiśmy jeszcze chwilę z kelnerem (skądinąd sympatycznym i kulturalnym). Przyznał, że goście przyjeżdżają z całej Warszawy, niezależnie od odległości do Konstancina. I było widać, że lokal cieszy się wyjątkowym powodzeniem, mimo dość wysokich cen. To chyba najlepsza rekomendacja jakości.

    Data wizyty w lokalu: 08 sierpień 2011

    Czy ta recenzja jest przydatna?

  • Bambuzel2006 94 recenzje

    30.07.2011, 23:50 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Przereklamowana

    Stylowa, przyjemny wystrój i mili kelnerzy, ale nie wszyscy. My trafiliśmy na pana, który miał chyba zły dzień i traktował nas z deka protekcjonalnie. B. małe porcje zupy - rybna była mega słona i smakowała jak soljanka, która się w przelocie z rybą widziała, ale kurkowa całkiem niezła. Jednak maleńkie miseczki za ponad 15 złotych, o ile dobrze pamiętam (ta rybna to chyba 17 nawet) to lekka przesada. Kiedy postanowiliśmy przesiąść się na zewnątrz pan kelner był mega niezadowolony, że mu napiwek ucieka i było to widać. Na zewnątrz mają plac zabaw dla dzieci i był akurat kucharz uczący dzieci lepić pierogi - bardzo fajny pomysł. Panie kelnerki obsługujące stoliki w ogródku były też dużo milsze. Zamawialiśmy polędwiczki - b. dobre, kaczkę - średnia, bo przesuszona, zestaw dla dziecka - standard, ale kurczak też przesuszony, mieliśmy do czynienia z lepszymi wiele razy. Ja brałam pielemieni, które były ok. ale też jadłam lepsze. Na koniec lody - 15 złotych za 3 kulki, rezygnacja ze śmietany i dodatków ceny nie zmienia. Nie mieszkam w pobliżu, przybytek ten odwiedziłam z kuponem, ale nic nie zachęciło mnie, aby tam powrócić, a jak będę w okolicy to chyba raczej poszukam jakiejś tańszej alternatywy.

    Czy ta recenzja jest przydatna?

zobacz większą mapę lub wyznacz trasę dojazdu

informacje od restauracji

Gościniec zachwyca doskonałą kuchnią kresową, niepowtarzalnym klimatem, który przenosi na rubieże Rzeczpospolitej i profesjonalną obsługą, co nie pozwoli, abyście od nas głodni wyszli. Zorganizować tu można wszelakie konsylia – od rodzinnych biesiad, przez towarzyskie hulanki, na biznesowych sejmikach kończąc!

W każdą sobotę i niedzielę zapraszamy całe rodziny z dziećmi. W czasie, gdy rodzice jedzą obiad, pociechami zajmuje się animator (w godz.: 14.00 – 17.00). Dla maluchów mamy również przygotowane specjalne menu. Tylko u nas dzieci gotują – rodzice smakują, czyli smyki lepią pierogi, robią pizzę oraz pieką ciasteczka pod okiem naszych kucharzy i częstują nimi swoich rodziców! W ciepłe dni zapraszamy również najmłodszych na plac zabaw na świeżym powietrzu.

Od czwartku zapraszamy na świeże mule i zupę rybną prosto z targu rybnego!

Wśród wielu atrakcji Gościniec oferuje:
- muzykę na żywo,
- kresowe bale i staropolskie biesiady,
- imprezy okolicznościowe i integracyjne,
- latem plac zabaw dla dzieci,
- widowiskowe dania-płonący udziec, bażanty pieczone, prosię na rożnie,
- występy kozaków m.in. pokazy walki na broń białą,
- przejazdy bryczką lub saniami.

nowe lokale: Konstancin-Jeziorna

Ładowanie wyników...