opinie gastronautów (5)
-
ewa_tina 268 recenzji
14.07.2010, 00:26 napisał:Wyprawa do Kolchidy
Imię Argo nosił w mitologii greckiej statek Jazona i jego towarzyszy. Argonauci, czyli "Żeglarze na Argo" płynęli nim do Kolchidy. Celem była skóra baranka o złotym runie. A starożytna kraina leżała właśnie na terenach dzisiejszej Gruzji. Trudno było więc mi odmówić takiemu zaproszeniu. Wsiadłam na statek Jazona, aby udać się w kulinarną podróż do ojczyzny czarodziejki Medei, jednej z moich ulubionych postaci kobiecych z mitologii.
Wystrój prosty, co przy tak małym wnętrzu jest ogromną zaletą. Muzyka delikatna świetnie komponująca się z posiłkiem.
Wrażenia smakowe świetne: mocna reprezentacja gruzińskich dań - bakłażany z orzechami, chaczapuri, nadziewane liście winogron, khinkali. Wszystko bardzo smaczne. Co więcej powiem, że w mojej ocenie lepsze niż inne lokale z kuchnią gruzińską na warszawskim rynku.
Mam jednak kłopot z tym lokalem. Niestety, po wcześniejszych ocenach i moich znajomych Gruzinach oczekiwałam cieplejszego przyjęcia. Moja pierwsza wizyta pozostawiła niemiłe wrażenia, których nie zniwelowała druga, choć już bardziej udana. Właściciel rzeczywiście uroczy, ale ponieważ wyszedł zanim się z Księżniczką rozsiadłyśmy, to zajęła się nami jego żona. Nie wiem czy fakt, że 3,5 latka sama wybiera jedzenie przeglądając menu, czy to, że nie skorzystałyśmy z polecanych „dziecięcych” propozycji, spowodowało pewne problemy komunikacyjne na linii „kuchnia-klient”, ale niestety atmosfery jako miłej i serdecznej ocenić nie mogę. Pani była raczej zdenerwowana. Nie dostałyśmy instrukcji, jak się powinno jeść khinkali, bo mają one inny kształt - sakiewki - niż nasze z określonego powodu, co wyjaśniła mi kiedyś zaprzyjaźniona "Gruzinkofilka". Wewnątrz jest bowiem bulion, który najpierw się wypija a potem zjada resztę.
Lemoniady rodem z Kaukazu są rzeczywiście pyszne, udało się nam nawet dostać niepolecaną gruszkową tylko fioletową (czyli winogronową), którą zamówiła Księżniczka. Kolejnym zgrzytem okazały się ceny. Osobiście uważam, że 22 zł za kilka pierogów to mocno zawyżona „oferta”. A użycie obiadowego talerza do 8 faszerowanych liści winogron to stylizacja w typie haute cuisine, która mi bardzo przeszkadzała. Zastanawiałam się, czy dać im drugą szansę, bo po pierwszej wizycie raczej nie byłam zauroczona tym miejscem. Z uwagi na dobre wrażenia smakowe postanowiłam pójść ponownie i ich silna pozycja kulinarna potwierdziła się. Myślę, że ceny powinny jednak poszybować poniżej gór Kaukazu. Bo przypominam, że Jazon nie skończył dobrze, gdy pozwolił sobie na "gierki" z gruzińską czarodziejką.Czy ta recenzja jest przydatna?
-
etez 17 recenzji
25.04.2010, 11:06 napisał:Zdecydowanie polecam
Bardzo sympatyczne miejsce. Obsługuje właścicielka, która po kolei wyjaśnia menu. Jedliśmy placek z serem gruzińskim i sosem pomidorowo-paprykowym - bardzo smaczny, bakłażany z orzechami - rewelacja! Zupy mniej nam smakowały. Ostra była zdecydowanie lepsza niż zupa z kurczakiem, która była zupełnie mdła i bez smaku. Lemoniady gruzińskie pyszne, gruszkowa super.
Ceny ok, nasz rachunek (2 przystawki, 2 zupy, 2 lemoniady) to 70 zł. Brakuje tylko wina, ale podobno już niedługo ma być.Czy ta recenzja jest przydatna?
-
julenka10 2 recenzje
11.03.2010, 11:39 napisał:Warto wpaść, posiedzieć, zjeść
Restauracyjka super. Wystrój bardzo przyjemny, ciepły i barowo przytulny. Muzyka oczywiście gruzińska, delikatnie puszczona w tle.
Chaczapuri przepyszne - polecam. W ogóle jedzenie było dobre. Właścicielka doradza, opowiada, a rozmowa wprowadza w przyjazny nastrój.
Polecam Argo - warto spędzić tu wieczór w gruzińskich klimatach. :)Czy ta recenzja jest przydatna?
-
quazaar 13 recenzji
11.01.2010, 17:53 napisał:Lemoniada gruszkowa mmmiodzio!
Na przystawkę jedliśmy placek z serem gruzińskim i ostrym sosem paprykowym - smaczny, ale jak się zje cały, to zostaje mało miejsca na danie główne :)
Jako danie główne zamówiliśmy bliny z wędzonym łososiem i sosem czosnkowo-koperkowym - pycha, delikatne i rozpływające się w ustach... a także gulasz z ryżem i surówką - OK, ale bez rewelacji.
Do picia obowiązkowo lemoniada (nie było jeszcze winka) - spróbowaliśmy gruszkowej, cytrynowej i winogronowej (ułożyłam w kolejności od najsłodszej) - dwa pierwsze smaki pychotka, za to winogronowa ładnie pachnie :)
Bar jest mały, ale w sobotę w porze obiadowej nie było zbyt wielu gości. Warto odwiedzić, żeby spróbować gruzińskich przysmaków. Doradza właścicielka, także atmosfera jest domowa, poza tym goście zerkają sobie w talerze i podpytują co warto spałaszować :)2 z 2 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
smakoszka 23 recenzje
12.12.2009, 11:15 napisał:Rewelacja, gorąco polecam!
Jestem zachwycona moim najnowszym odkryciem, a mianowicie barem Argo, w którym można zjeść dania kuchni gruzińskiej. Mieści się on na Warszawskiej Starówce, przy ul. Piwnej 46, w lokalu, w którym była wcześniej knajpka indyjska pod nazwą Namaste India. Hindusi nadal działają przy tej ulicy, ale przenieśli się do lokalu położonego bliżej Pl. Zamkowego. Właściciele Argo wyremontowali przejęty lokal – zmieniona została jego kolorystyka i inaczej ustawiono stoliki, co wyszło na korzyść niewielkiemu pomieszczeniu – ożywiło je i powiększyło optycznie. Wnętrze jest przyjemnie urządzone w zieleni, mocnym różu i bieli. Gdy weszłam do lokalu, byłam pozytywnie zaskoczona zmianami. Bar Argo jest prowadzony przez polsko-gruzińskie małżeństwo. Właściciel, emerytowany reżyser, jest z pochodzenia Gruzinem i od 40 lat mieszka w Polsce. Małżeństwo ma już doświadczenie w branży gastronomicznej – działali wcześniej w klubie przy ul. Lwowskiej (niestety nie miałam okazji tam być).
Bar serwuje głównie dania kuchni gruzińskiej - pochodzący z Gruzji właściciel dba o autentyczność smaków. Jak na nieduże pod względem powierzchni miejsce, wybór w menu jest bogaty. Przykładowe dania to: czaczapuri (placki z serem) w różnych wersjach w cenie 8-15 zł, przystawki w cenie 10-15 zł – właścicielka bardzo polecała bakłażany z nadzieniem z orzechów włoskich. Z przystawek zapamiętałam jeszcze nadziewane liście winogron w cenie 12 zł. W karcie są też do wyboru 3 zupy, m. in. z fasolą, a także z mięsem, można zjeść gruzińskie pierogi w cenie 22 zł, a także dania główne, np. szaszłyk z ryżem lub ziemniakami za 28 zł oraz bliny z mąki orkiszowej z łososiem za 28 zł.
Skusiłam się na czaczapuri, czyli placek z nadzieniem z sera gruzińskiego w wersji z pieca (dostępny także z patelni) w cenie 12 zł. Pierwszy raz jadłam to danie i jestem nim zachwycona. Do placka można zamówić sos jogurtowo-czosnkowo-koperkowy lub ostry (polecam ostry). Do picia polecam spróbować gruzińskiej lemoniady dostępnej w 5 smakach, m.in. gruszkowym, winogronowym, karmelowym - cena 10 zł za butelkę 0,5 l. Skusiłam się na gruszkową – pyszna, orzeźwiająca, niezbyt słodka. Poziom cen w barze jak na lokalizację na Starówce i jakość dań jest bardzo przyjazny. Jedynym mankamentem lokalu jest jego wielkość – jest bardzo mały, w środku zmieściły się tylko 4 nieduże stoliki, więc nadaje się bardziej do odwiedzenia go w małym gronie. W przypadku większej grupy, aby uniknąć długiego czekania na potrawy, należałoby uzgodnić wcześniej menu, bo kuchnia jest nieduża i ma małą przepustowość. Z drugiej strony niewielka powierzchnia sprawia, że lokal ma rodzinną atmosferę, można poczuć się w nim jak w domu, miło porozmawiać z właścicielką i dowiedzieć się od niej różnych ciekawostek o lokalu i serwowanych w nim daniach. W sąsiadującym z barem pomieszczeniu znajduje się galeria, w której sprzedawane są autorskie prace właściciela – niesamowite gruzińskie czekanki (prace w metalu), a także rosyjska porcelana. Miejsce odbieram bardzo pozytywnie i gorąco polecam odwiedzenie go. Sama na pewno tam wrócę jeszcze nie raz, aby spróbować innych dań – w pierwszej kolejności bakłażanów z orzechami.3 z 4 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.
Czy ta recenzja jest przydatna?