Amber Room

gdzie jesteś? województwo: mazowieckie » miejscowość: Warszawa
4.9
liczba opinii: 4 oceny szczegółowe

to ulubiony lokal 2 gastronautów

do tego lokalu wybiera się 10 gastronautów

Al. Ujazdowskie 13 00-567 Warszawa (Pałac Sobańskich) tel: (22) 523 66 64 www.kprb.pl/amber/
typ lokalu: restauracja typ kuchni: międzynarodowa, polska, drinki, molekularna cena dania głównego: powyżej 60 zł menu
dodatkowe atuty

Amber Room

kliknij na zdjęcie aby zobaczyć całą galerię

opinie gastronautów (4)

  • EgonOlsen 41 recenzji

    04.08.2010, 10:33 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Jest nowa gwiazda, czekamy na gwiazdki

    Amber Room to niewątpliwie najjaśniejsza gwiazda na kulinarnej mapie Warszawy. Jest to miejsce, które wytycza nowe standardy i jeśli inni zaczną równać do tego poziomu to jest szansa, że nasze miasto zostanie nieco bardziej doceniane przez zawodowych gurmandzistów. Zachwycają smaki, zachwyca forma ich podawania. Jak ktoś wcześniej zauważył światowa jakość w światowej cenie, choć menu lunchowe za 85 złotych to cena więcej niż rozsądna w zestawieniu z jakością, która za nią idzie. Obsługa absolutnie nienaganna, zawsze pomocna i przede wszystkim merytoryczna. Wystrój świetny - nieprzeładowany niepotrzebnymi bibelotami, a i samo miejsce bardzo prestiżowe. Miejsce idealne na naprawdę wyjątkowe okazje. Osobiście cieszę się, że będę miał narzędzie do kulinarnego zadziwiania moich gości.

    Czy ta recenzja jest przydatna?

  • quazaar 13 recenzji

    28.06.2010, 17:41 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Kosmos

    Jeśli chcecie świętować jakieś szczególne wydarzenie, to nie ma lepszego miejsca niż Amber Room!
    W kolejną rocznicę ślubu wybraliśmy właśnie to niezwykłe miejsce i jesteśmy mega zauroczeni!!!

    Wystrój bardzo stylowy, ale nie przesadzony, a także dużo przestrzeni. Każdy poczuje się wyjątkowo przkraczając progi tak pięknego budynku :).

    Obsługa pierwsza klasa! Kelnerzy opisują zaserwowane dania, pojawiają się w odpowiednich momentach i potrafią się dostować do klienteli, którą obsługują (bardzo kontrolowany luz w moim przypadku), co jest świetne, bo do pewnego momentu myślałam, że nikt poniżej konsula/ CEO nie powinien się tam stołować :).

    Jako przystawkę zamówiliśmy capraccio z ośmiornicy (cieniutkie paseczki ośmiornicy w musie z mango i kuleczkami kolendry - pyszne i hmm... orzeźwiające i zupę - latte z kurek (wyglądało fajnie - jak kawka w szklance z kurczaczkami na szpadce, podobno pyszne).
    Potem dostaliśmy tatar z tuńczyka z dipem chrzanowo-śmietanowym i cieniutką grzaneczką (jak koronka) - tak na 2 kęsy - mmm pycha!
    Na drugie zamówiliśmy stek z tuńczyka w sezamie z hummusem i musem z pomidorków (bałam się musu, ale okazał się pyszny i lekki; poza tym tuńczyk pierwsza klasa - super pasuje do niego sezam i hummus, chociaż lubię też goły stek) oraz kaczkę z musem marchewkowym, szpinakiem i figami (bardzo dobra, chociaż Mąż powiedział, że to nie do końca jego smaki).
    Po tym przyniesiono nam na przeczyszczenie kubków sorbet z passiflory i soku z jagód - mistrzostwo świata - mogłaby je wcinać już do końca dnia!
    Jako deser (nie mogliśmy sobie odmówić...) zamówiliśmy creme brulee (najlepsze jakie jadłam - z musem truskawkowym) oraz tatar z truskawek (piękna kompozycja) - jesli chodzi o desery, były tak pyszene, że brakuje mi słów, żeby to opisać.
    Na odchodne dostaliśmy pralinki, które są robione w restauracji - przypomniały mi się pralinki z KaDeWe - mega pychotka!

    Reasumując, wspaniała resaturacja! Bonus - szef kuchni poświęcił swój czas, żeby porozmawiać z Gośćmi - rewelacja!

    Czy ta recenzja jest przydatna?

  • bigmaciek 108 recenzji

    09.06.2010, 13:50 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Coś więcej niż restauracja

    Można powiedzieć, że Amber Room to coś więcej niż restauracja. To fantazja smaku i lokal degustacyjny dla koneserów, a można nawet powiedzieć styl życia (bynajmniej nie chodzi o biznesmenów z pieniędzmi, choć lokal znajduje się w siedzibie Polskiej Rady Biznesu). Przyznam szczerze, że dość sceptycznie się tam wybierałem bo propozycje p. Wojciecha Amaro prezentowane w telewizji, niezbyt przypadały mi do gustu [Wojciech Modest Amaro nie jest już szefem kuchni Restauracji Amber Room, zastąpił go Jacek Grochowina - przyp. red.]. Powiem więcej: widząc propozycje niektórych podanych dań wywoływały u mnie mieszane uczucia. Ale to wszystko mijało wraz z pierwszym kęsem. Ale po kolei. Wystrój lokalu to przestronna sala bez specjalnego przepychu z widokiem na Al. Ujazdowskie. Karta dań składa się z dwóch części degustacyjnej i właściwej. Karta degustacyjna to wybór szefa kuchni najbardziej reprezentacyjnych dań tak, aby smakowo ze sobą pasowały łącznie z propozycją win dobranych przez sommeliera. Koszt 250 zł. Osobiście bardzo rzadko decyduje się na takie degustacyjne propozycje, bo porcje są raczej mikroskopijne i trochę ich za dużo. Postanowiłem zamówić z karty głównej. Na początek foie gras z rabarbarem (79 zł). Danie składało się kawałka foie gras udekorowane czymś w rodzaju pasty z rabarbaru. Do tego kawałek ciasta marchewkowego. Połączenie smaków było wręcz genialne - żaden smak nie dominował, a nie czuło się w ogóle ciężaru głównego składnika, czyli ciężkiej stłuszczonej wątróbki. Śmiało powiem, że było to najlepsze foie gras jakie do tej pory jadłem. Następnie latte z kurek z chrupiącymi skrzydełkami kurczaka (28 zł). Otrzymałem szklankę z czymś co wyglądało identycznie jak kawa latte. Dopiero po spróbowaniu okazało się, że jest to delikatna zupa z kurek. Składała się z trzech warstw. Na górze delikatnie spieniona ciepła śmietanka. W środku coś w rodzaju kremu o smaku grzybowym, też na ciepło. A na dnie kurki w ciemnym, chłodnym wywarze. Skrzydełka kurczaka są podane osobno. I podobnie jak z poprzednim daniem. Całkowite zaskoczenie smakowe dodatkowo spotęgowane delikatna różnicą temperatur poszczególnych smaków. Na danie główne wybrałem to po czym zawsze oceniam klasę restauracji czyli filet z polędwicy wołowej. Danie w Amber Room składało się z pokrojonego na trzy grube plastry mięsa na puree z salsefii i pietruszki. Do tego mięso było polane rzadkim sosem bernaise. Świetne. O ile nie przepadam za pokrojonym mięsem i sos zawsze wolę mieć osobno, to tutaj cała ta kompozycja była tak dobrana, żeby harmonia była odczuwalna od pierwszego kęsa. Żeby człowiek się nie absorbował krojeniem, dobieraniem sosu itp., tylko od razu doznał przyjemności jedzenia. Deser to WuZ-tka. Podana w sposób zaskakujący: jakby rozłożona na czynniki pierwsze, czyli osobno ciasto i osobno krem na takim podłużnym talerzu udekorowanym czekoladą. Karta win jest bardzo obszerna i są to raczej wina ze średniej półki wzwyż z niekwestionowanym Petrus jako najdroższym winem w karcie (12 tys zł). Na szczęście jest sommelier, który służy pomocą i naprawdę potrafi dobrać wina nie tylko do poszczególnych dań ale i do całych zestawów dań. Jest to pierwszy lokal w Polsce gdzie z czymś takim się spotkałem. Reasumując: restauracja dla koneserów gdzie każdy składnik na talerzu ma swoje uzasadnione miejsce. Lokal drogi choć do wytrzymania - ok. 200 zł na osobę. To co naprawdę nabija rachunek to wino i napoje: butelka dobrego wina pasującego do dań to min. 350 zł (choć są też tańsze). Jeśli Amber Room jest projektem którego celem jest zdobycie pierwszej w Polsce prawdziwej gwiazdki Michelin'a, to powiem tylko: tak trzymać i powodzenia. Polecam wszystkim smakoszom.

    Opinia dnia z 10.06.2010 r.

    3 z 3 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna?

  • mstrab 5 recenzji

    04.12.2009, 17:47 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Miejsce wybitne

    Mieliśmy wczoraj przyjemność zjeść kolację w Amber Room. Restauracja mieści się w pałacu Sobańskich w Al. Ujazdowskich w budynku Klubu
    Polskiej Rady Biznesu. Wydaje mi się, że dopiero od niedawna otwarta jest dla gości nie będących członkami klubu. Dzięki decyzji nieżyjącego
    Jana Wejcherta po raz pierwszy w Polsce zetknęliśmy się z prawdziwie gwiazdorską kuchnią na najwyższym poziomie. Wciąż pozostajemy z A pod
    wielkim wrażeniem wczorajszego wieczoru.

    Wystrój restauracji podkreśla prestiż miejsca i charakter kuchni z jaką będziemy mieć do czynienia w lokalu Modesta Amaro, którego warszawiacy
    mogą ostatnio oglądać na licznych billboardach reklamujących jego książkę kucharską.

    Co jedliśmy i piliśmy
    Oprócz menu a la carte możliwe jest poddanie się sugestii szefa kuchni i wybranie menu degustacyjnego wraz z opcją wybranych przez sommeliera win do każdego dania. Oczywiście to właśnie wybraliśmy!

    Apertif: dla mnie bardzo ciężki szampan Bollinger, dla A wyśmienite Prosecco.

    Amuse bouche (uwaga A: skądinąd w nazwie dania w menu są dwie literówki - nie jedyne, w wersji angielskiej też kilka widziałam, np. o zgrozo "polish" z małej litery!): gorgonzola pod chutneyem gruszkowym. Nieco suchy chutney był doskonale uzupełniany przez ser, dając w efekcie bardzo udane połączenie. Uważam jednak, że wygodniejszym byłoby podanie całej porcji na łyżce do włożenia do buzi na raz. Wybieranie dania z małej miseczki jest niepraktyczne i ma znaczenie dla smaku dania.

    Pieczywo. Było dość smaczne (z wyjątkiem chleba orzechowego). Mam jednak wrażenie, że nie jest pieczone w restauracji, albo robione jest to zbyt wcześnie rano. Koncepcja szefa kuchni opiera się na wykorzystaniu polskiej tradycji kulinarnej. Wydaje mi się, że to właśnie pieczywo daje
    tu wielkie pole do popisu. W końcu najlepsze jest właśnie w Polsce :) Uwaga A: Otóż to. Gdzie wilgotny, ciemny chleb razowy?!

    A nie lubi foie gras, więc zamieniła swoją porcję na węgorza pod pianką z boczkiem i malinami liofilizowanymi i pure jabłkowo chrzanowym.
    Wyśmienite. Ja z kolei nie mam sentymentów związanych ze stłuszczoną gęsią wątrobą. Muszę zatem powiedzieć, że było to najlepsze foie gras, które miałem okazję próbować. Sposób przyrządzenia idealnie wykorzystywał strukturę wątróbki, a równocześnie nie miało się wrażenia, że potrawa została zdominowana przez charakter głównego składnika. Pomarańczowa aranżacja potrawy świetnie dodawała jej lekkości. Pyszne.

    Drugim daniem były przegrzebki z kalafiorem w trzech postaciach (marynowany, mus, kuskus). Danie to naprawdę otworzyło nam oczy na ten
    najbrzydszy z jadalnych kwiatów. Genialne.

    Na najwyższym poziomie było także cappuccino borowikowe ze "sferycznym" (dlaczego nie "kulistym"?) ravioli. Bajeczne. Uwaga A: "cappuccino" to gęsta zupa borowikowa o piankowej "napowietrzonej" konsystencji - stąd nazwa. Konsument dostaje na stół miseczkę z kulką ravioli (umieszczoną na posiekanych - chyba - borowikach i przykrytą plasterkiem czarnej trufli), którą kelner przy stole zalewa zupą - bardzo efektowne.

    W ramach trou po kremie podano nam sorbet z marakui, który zgodnie z zamierzeniem autora przygotował nas na drugą połowę kolacji. Uwaga A: Nie miałabym nic przeciwko większej ilości tego sorbetu...

    Niestety turbot przekładany sosem krewetkowym, choć bardzo smaczny, zbyt mocno ciążył w kierunku podanej wraz z nim wątróbki w czerwonym winie, która zupełnie dominowała danie.

    Polędwica z jelenia, którą następnie podano, naprawiła doskonale nieco osłabły entuzjazm. Cannelloni ziemniaczane i świetnie przyrządzona
    czerwona kapusta tworzyły idealną kompozycję.

    Zamiast deseru wybraliśmy następnie kilka serów (spośród około dwudziestu). Pan, który nam je serwował kompetentnie odpowiadał na nasze
    pytania i doradził nam przy wyborze kliku, których nie znaliśmy.

    Niestety jestem łakomczuchem, zatem poprosiłem jeszcze o deser korzenny. Był on bardzo dobrze skomponowany, choć kawior karmelowy wydawał mi się raczej dekoracyjnym niż merytorycznym dodatkiem do potrawy.

    Espresso, które piłem na koniec, było jak na mój gust nieco zbyt wodniste, ale to raczej wynik przygnębiającej mody, która panuje w całej
    niemal Europie (z wyjątkiem Włoch).

    Amber Room to także pierwsza w Polsce restauracja, w której byłem, gdzie sommelier proponuje do menu degustacyjnego wino specjalnie dobrane do potrawy. Trzeba przyznać, że wybór jest zawsze ciekawy, choć chętnie podyskutowałbym na temat poszczególnych propozycji. Sherry, które A dostała do węgorza było samo w sobie zbyt płaskie, ale do tej potrawy świetne. W mojej opinii szampan podany do genialnych przegrzebków powinien być zamieniony na białe wino bez "bąbelków". Z kolej chablis serwowane do turbota wydało mi się zbyt płaskie - tutaj chętniej zaryzykowałbym czerwone. Rioja podana do jelenia wydawała mi się "na nos" absolutnym pudłem, ale w połączeniu z daniem tworzyła doskonałą kompozycję. Nie powinna się zdarzyć także powtórka wina (skądinąd wyśmienitego białego słodkiego), które zaproponowano mi do foie gras a potem do serów.
    Uważamy, że to właśnie sery dają sommelierowi szansę aby poszaleć z czymś ciekawym i czerwonym.

    Obsługa w restauracji stoi na poziomie, którego nie spotkałem w żadnej restauracji w Polsce (który to już raz dzisiaj powtarzam ;)?) Od samego
    początku wszystkie osoby, z którymi się zetknąłem były niezwykle uprzejme, kompetentne, a równocześnie nie tworzące "nadętego" dystansu.
    Nie było niemal ani jednej chwili, gdy brakowało nam kontaktu. Gdy jednak coś jest niemal perfekcyjne, tym lepiej widać drobiazgi niewidoczne w
    "normalnej" knajpie. Gdy byliśmy w restauracji maksymalnie zajęte było 1/3 sali, a już wówczas wydawało się, że obsługi jest nieco zbyt mało. W
    pewnym momencie podszedł do nas kelner, z którym wcześniej nie rozmawialiśmy, a który zapytał nas czy nam smakuje. Nie ma w tym
    oczywiście nic zdrożnego, zwłaszcza, że ta sama osoba okazała się być potem bardzo kompetentna w rozmowie o serach, ale wydało nam się to
    nieco niezręczne i wynikało chyba z faktu, że szef sali był zajęty czymś innym. Poza tym gdy wstajesz od stołu, powinna natychmiast znaleźć się
    osoba, która wskaże np. drogę do toalety. Choć godna zapisania, to jednak nie na miejscu była uwaga kelnera/sommeliera, który serwował nam drugie wino: "to wino świetnie pasuje do [zapis fonetyczny] fua gry" (chodziło oczywiście o foie gras). Sommelier, który na szczęście później zmienił kolegę był jednak bardzo, bardzo dobry. A propos: Obowiązuje tu cudowny zwyczaj artystycznego rzucania serwetki na kolana przez kelnera/szefa sali.

    Koszt: Zjedliśmy wczoraj jedną z najlepszych kolacji w życiu. Jakość na poziomie światowym została wyceniona również na światowym poziomie.
    Należy zatem liczyć się z rachunkiem ok. 750 zł na osobę za kolację z trunkami, napiwkami itd. Jak na restaurację jeszcze bez gwiazdek, to
    dość drogo. Nie mam jednak wątpliwości, że gdy inspektorzy przewodnika na M zawitają do Amber Roomu, to na jednej się nie skończy. Na koniec
    chciałbym złożyć moje szczere gratulacje dla Pana Amaro oraz jego współpracowników i mocodawców. Stworzyli Państwo moją nową ulubioną
    restaurację.

    PS. Dobry Boże! Właśnie znalazłem na www, że lunch biznesowy kosztuje 85 zł/osobę. To jak za darmo. Niech ktoś mnie przytrzyma!

    4 z 5 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna?

informacje od restauracji

Restauracja znajduje się na parterze w Pałacu Sobańskich - siedzibie Klubu Polskiej Rady Biznesu. Udostępniając restaurację nie tylko członkom Klubu chcemy dać wszystkim, którzy doceniają jakość i kreatywność kulinarną, możliwość odwiedzenia tego szczególnego miejsca i spróbowania nowoczesnej kuchni polskiej - każda z potraw w naszym menu posiada swoje polskie korzenie ale jest oferowana w nowej, autorskiej formie wykorzystując współczesną wiedzę kulinarną i światowe trendy kulinarne.

nowe lokale: Warszawa

Ładowanie wyników...