opinie gastronautów (40)
-
lgbx 6 recenzji
25.08.2010, 00:40 napisał:Oryginalna strona internetowa i... już
Byłem tam czas jakiś temu z grupą przyjaciół. Z plotek dowiedzieliśmy się, że warto, bo można się pośmiać i powspominać stare, złe (dla niektórych dobre) czasy.
Jedzenie smaczne, nawet bardzo, choć trochę ciężkie. Jednak zostaliśmy obsłużeni nieciekawie. Nie dość, że jak się później okazało, piliśmy alkohol najdroższy w całej Warszawie (pół litra "Absolutu" ponad 120 zł - jak się dowiedzieliśmy, to dlatego, że był "poza kartą") to pomimo niezgorszego rachunku potraktowano nas bardzo niegrzecznie, a do tego były z nami osoby z zagranicy, co tym bardziej powodowało u nas zażenowanie. Radzę sprawdzać dokładnie rachunki, szczególnie te większe.
Nie polecam. Jest wiele milszych miejsc.0 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
dorotka0306 4 recenzje
31.05.2010, 17:53 napisał:Bez szału...
Wybrałam się niedawno do tego lokalu ze znajomymi i muszę powiedzieć, że nie zachwycił nas za bardzo...miałam problem z wyborem dania dla siebie :( Trzeba przyznać, że ciekawy wystrój, ale brakowało nam trochę intymności.
0 z 2 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
belalugosi 9 recenzji
19.02.2010, 00:17 napisał:Podrabiany PRL
Socreal w lekkostrawnej wersji pop, czyli jak sobie rocznik 1988 wyobraża tamte dzieje. Niby siermięga, ale dyskretna ręka dizajnera nadaje wszystkiemu lekko pozerski klimat. Micha za to niekoniecznie lekkostrawna. Pełna i do syta.
Wieprz nie zaliczył wpadki. Tatar, po którym się czujesz błogo bezsilny, wyśmienicie uzbrojony dodatkami, żebra niczym kaloryfer w sezonie grzewczym, micha mięs powaliłaby nawet komitet drwali bieszczadzkich. Jednak prawdziwa nagroda od kolektywu należy się za szklanki do wódki - grubo rżnięte literatki. I one przesądzają - w Wieprzu aż chce się jeść i pić!2 z 2 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
Mademoiselle 13 recenzji
09.01.2010, 20:13 napisał:Towarzyszu spróbuj koniecznie!
Uwielbiam lokale, które przenoszą mnie w odpowiedni klimat, które chcą mnie wciągnąć w jakąś historię, i które są dopracowane w szczegółach!
Oberża Pod Czerwonym Wieprzem spełniła te oczekiwania.
Wróćmy na chwilę do czasów PRL-u...
Od samego wejścia wita nas "kierownik szatni" w uroczym berecie, z głośników płynie muzyka z tamtych lat - Filipinki, a przystojny kelner proponuje stolik...
Wspominane dopracowanie obejmuje wystrój, ubiór obsługi oraz nazwy potraw w menu (przekonywujące!).
Kuchnia... Potrawy z kuchni polskiej. Próbowałam "Chrupiące placki ziemniaczane z najlepszych PGR-owskich ziemniaków obronionych heroicznym wysiłkiem ludu wsi przed inwazją amerykańskiej stonki - z sosem kurkowym". Porcja stosunkowo mała, ale tę pozycję wybrałam z zakresu przystawek. Sos absolutnie pyszny! Delikatny z całymi kurkami. Podoba mi się opcja baru sałatkowego, w którym znalazły się nawet grillowane cukinie i bakłażany.
Ceny... Obiad dla jednej osoby bez deseru to w moim przypadku koszt 45 zł. W mojej ocenie ceny są adekwatne do jakości.
Duży plus za czas oczekiwania! nie zdążyłam zgłodnieć. Oberża umiliła moje sobotnie popołudnie - Tobie też może. :)
*POLECAM*Czy ta recenzja jest przydatna?
-
kalarepka 143 recenzje
04.01.2010, 12:54 napisał:Nostalgia PRL-u
Po raz drugi wybrałam się po dłuższej przerwie do Oberży. I po raz drugi duże wrażenie zrobił na mnie wystrój, bardzo ładny i dopracowany w każdym detalu, świetnie wpisujący się w klimat PRL – i to już od samego początku, czyli od szatni, w której okrycia przyjmuje przeuroczy Pan Szatniarz.
Na ścianach wiszą portrety Mao, Fidela, Erich Honeckera i innych „gwiazd” tamtych czasów. Ciekawa forma karty menu - wygląda jak stara gazeta z zabawnymi opisami dań (można ją kupić na pamiątkę). Wokół mnóstwo autentyków z tamtych czasów – matrioszki, proporczyki, goździki, gadżety z motywami Polski Ludowej... Świetny pomysł i udane wykonanie.
Obsługa – hmm... Tu mam problem – lokal odwiedziliśmy w okresie przedwigilijnym, nie było gdzie szpilki wetknąć, więc kelnerzy i kelnerki dosłownie biegali po całej – sporej – sali donosząc potrawy i zgarniając puste naczynia. Nie zaniedbano nas na szczęście, ale brakowało bliższego, bardziej indywidualnego kontaktu.
Jedzenie niezłe, porcje pokaźne. Duży plus za zabawne nazwy niektórych dań: sałata szpionów KGB, z kurczakiem i kurkami, kaczka a la Cyrankiewicz, golonka Ericha, w sosie karmelowo-piwnym czy kurczak Mao…
Na przystawkę zamówiłam nóżki w galarecie – super, przypomniały mi się imieniny, które urządzała moja babcia, dziś już takich na rodzinnym przyjęciu nie uświadczę...
Pyszny barszczyk podany z tłuczonymi ziemniakami, także śledź wyglądał zacnie.
Dania główne – nie do przejedzenia: konkretna porcja żeberek na drewnianej desce, podana na podłożu z pieczonych ziemniaków – bardzo smaczne, choć tłuste danie. Moja golonka – niezła, choć jadłam lepsze np. w Kompanii. Poprosiłam o danie bez kapusty z grochem i ku memu zdziwieniu prośba została spełniona połowiczne. Owszem, z „góry” kapusty nie było widać, lecz kryła się pod mięsem – szkoda, bo utytłane w mazi ziemniaki były już dla mnie „stracone”. Wiem, że jest wielu fanów tego dania, ale ja po prostu nie znoszę połączenia kapusty z grochem. Jednak jakości samego jedzenia ta pomyłka absolutnie nie neguje. Raczej mały minus dla goniącej po sali obsługi. Bufet sałatkowy – odradzam. Porcje i tak są ogromne, zazwyczaj okraszone jakimś warzywem, a zestaw z baru totalnie bezpłciowy – grubo poszatkowane warzywa bez wyraźnych smaków.
Desery wyglądały znakomicie, ale po prostu nie mieliśmy siły. Może następnym razem :)2 z 2 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
no5feratu 147 recenzji
22.12.2009, 14:44 napisał:Cygara Fidela :)
Ten lokal ewidentnie nie odczuwa kryzysu. Poniedziałek, 20:30, na zewnątrz śnieg, -15... w środku FULL - nasza rezerwacja to ostatni wolny stolik.
Nie dziwi mnie to.
Z punktu widzenia PRL-owskich aspiracji Czerwony Wieprz dostarcza w praktyce DOKŁADNIE TO - wysokiej jakości polskie menu z czasów komunistycznych, które niewątpliwie wzbudza we mnie prawdziwą nostalgię.
Zakąski: nóżki w galarecie z octem, śledź w oleju z cebulką oraz 'barszcz przodownika pracy' - podawany z ziemniakami oraz skwarkami. Wszystko PYCHA - jak ja dawno tego nie jadłem!!! (no - może z wyjątkiem śledzia) Rezultat? Ogromny, wielce usatysfakcjonowany uśmiech na twarzy - normalnie jak dziesięciolatek, który właśnie dostał w prezencie swoją pierwszą motorynkę! ;p
Dania główne:
1. Żeberka (pokusiły mianem 'specjalności lokalu'): najlepsze żeberka w stylu polskim, które kiedykolwiek jadłem. OGROMNA porcja podawana na desce z sosami śliwkowym, czosnkowym oraz pomidorowo-czosnkowo-cośtam, na podłożu dobrze wysmażonych talarków z marynowanymi warzywami. Tak - były cholernie tłuste (to nie jest niespodzianka w przypadku żeberek), ale między każdym żebrem znajdowała się duża ilość pysznego, różowego mięsa, które samo odpadało od kości. Sosy komponowały się idealnie. (UWAGA: jeśli zdecydujesz się na żeberka, ZAPOMNIJ o przystawkach. Danie OGROMNE.)
2. 'Cygara Fidela': kotlety mielone w kształcie (o dziwo) cygara polane genialnym, pikantnym kubańskim sosem pomidorowym.
3. Golonka: klasyka, podawana z 'wedges' na podłożu bigosu - mięciutkie mięso, spora porcja.
4. Rolady z dzika: i tu jedyna uwaga - sos grzybowy bardzo dobry, ale podejrzewamy, że mięso zostało za szybko podsmażone po wyjęciu z zamrażalnika. Trochę twarde, trochę brakowało smaku.
Wystrój spełnia swoją funkcję - sala dla palących swawolna, głośna, delikatnie zagracona. Sala dla niepalących bardziej przytulna w stylu czystej, wiejskiej jadłodajni.
Obsługa dobra, ale bez rewelacji.
Suma summarum przeżycie kulinarne na wysokim poziomie - jeśli szukasz PRL, tu znajdziesz PRL - interesujące dania w dobrym wykonaniu, 'wieże piwa' oraz wódeczka nie pozwolą opuścić lokalu w stanie zawiedzionym!2 z 2 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
amalgis 9 recenzji
02.12.2009, 21:40 napisał:Fajne wnętrza i atmosfera, genialne jedzenie
Jedzenie genialne - zupa truflowa, karczek Leonida zapiekany pod gorgonzolą czy chociażby kołduny Breżniewa pływające w maśle - absolutne niebo w gębie. Weszliśmy bez rezerwacji, ale przy liczbie gości i popularności lokalu zalecam o dokonanie takowej, szczególnie w weekend. Obsługa - chyba mieliśmy szczęście do szefa sali - absolutnie genialna - dowcipny, nienachalny i kompetentny kelner to dziś rzadkość. Ogólnie mógłbym tam chodzić zdecydowanie częściej... gdyby nie ceny :) Za dwie osoby 240 złotych :)
1 z 2 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
kojocik 3 recenzje
05.11.2009, 14:16 napisał:Burżuazyjny sfinks
Bardzo fajny pomysł na wystrój i w ogóle. Może nie super oryginalny, ale wykonanie przednie. Pan szatniowy to już w ogóle perełka :)
Niemniej jednak meritum tutaj szwankuje i to ostro. Pełna przeciętność, a ceny niczego sobie. Z dań zamówionych placki ziemniaczane z sosem kurkowym dobrze, że są, i tyle. Chyba obfitych zbiorów kurkowych w tym roku nie było... Camembert z żurawiną - taki to sam na patelni z gotowizny z supermarketu można wysmażyć - i nie będzie gorszy, jeżeli nie lepszy. Desery - szarlotka jedna z gorszych jakie w życiu jadłem w knajpie.
Pozostałe dania (z towarzystwa) generalnie tłusto, tłusto, tłusto i niewiele ponadto.
Podsumowując, nie polecam, wracać nie mam zamiaru.1 z 3 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
tentimenti 132 recenzje
04.11.2009, 13:54 napisał:Dobrze, że jest
Restauracja z pomysłem i kapitalnym zagospodarowaniem przestrzeni.
Wystrój to wariacje na temat PRL'u. Od klimatów folkloru (drewniane ławy w sali dla palących) po wyższe (w tamtych czasach) sfery towarzyszy (sala za kotarą z centralnym stołem i obrazami przodowników). Menu też w tonacji. Przyzwoite jedzenie. Polecam pieczonego pstrąga z garścią włoszczyzny mrożonej weń. Niezły też rosół i zrazy. Kiepskie "cygaro" - czyli zakamuflowany mielony pod ostrym sosem, czyli typowy przegląd tygodnia. Nie warto też kupować (13 zł) bufetu surówek - tłusta kapusta lub słodzona marchew itp.
Jest menu dla dzieci, jednak rosół z górą makaronu z paczki (gorący okrutnie) i standardowe przysmaki w typie frytek i panierowanych kotletów niestety.
Polecam dla zagranicznych gości, by mogli poczuć klimat starych czasów.1 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
Fabi 14 recenzji
15.10.2009, 21:50 napisał:Bardzo fajny wystrój
Na dzień dobry dostajemy ciekawie zrobioną kartę dań. Zamówiłem z niej Węgierski placek Kadara za 29 zł. Placek bardzo smaczny, choć porcja mogłaby być większa jak za tę cenę. Wystrój lokalu rewelacja! Obsługa bez zarzutu.
0 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.
Czy ta recenzja jest przydatna?
ostatnio dodane
bądź pierwszy
najpopularniejsze
informacje od restauracji
nowe lokale: Warszawa
-
Amadera (otwarcie we wrześniu)
opinii: 0 -
Express Kebab
opinii: 0