opinie gastronautów (61)
-
mondotola 15 recenzji
27.08.2010, 15:31 napisał:Klasa sama w sobie
To miejsce jest klasą samo dla siebie. Staroświeckie wnętrza, bardzo klimatyczne, uprzejmi kelnerzy. No i przede wszystkim czekolady, do wyboru do koloru, dla każdego znajdzie się jakaś baaardzo smakowita. Ostatnio menu się rozszerzyło, inne rzeczy też są warte polecenie, ale te czekolady... Zdecydowanie polecam, szczególnie na specjalną okazję.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
parabelka 108 recenzji
02.07.2010, 20:35 napisał:Miejsce na specjalne okazje
Przynajmniej takim właśnie dla mnie miejscem była Pijalnia Czekolady Wedla. Pamiętam czasy, kiedy w ofercie był tylko jeden rodzaj czekolady na gorąco i kawa. Jak ktoś sobie życzył to nawet z mlekiem. Być może były jeszcze inne rzeczy, ale jakoś tak zapamiętałam.
Wchodziło się do fajnego, staroświeckiego pomieszczenia i człowieka (małą dziewczynkę, w tym wypadku) ogarniał czar zapachu czekolady i czarnej kawy. Pomieszczenie było może trochę odrapane, ale jak się wysiliło wyobraźnię, można było usłyszeć szept pana Emila Wedla...
No, a potem Wedel został odremontowany, a oferta rozszerzona. Zmiany nie zawsze są korzystne wszelako. Czekolady na zimno mi nie smakują, większość smakowych jest słodka jak ulepek i po wypiciu połowy, człowiek przez pół roku nie ma ochoty na słodycze. Jeśli wpadam tam teraz to tylko na gorzką czekoladę, ale jakoś miejsce straciło dla mnie swój odświętny charakter. Już nie jest dla mnie miejscem, gdzie świętuje się zdany egzamin w szkole muzycznej, czy ukończenie podstawówki. Jest miejscem komercyjnym. Tylko komercyjnym. A otworzenie różnych filii (m.in. w Białymstoku) uważam za poważny błąd. Pijalnia powinna być czysto warszawska, jak Syrenka. Filie poza Szpitalną uważam za takie samo kuriozum, jak filia cukierni Blikle na Piotrkowskiej w Łodzi. Jakoś tak... hmmm, jakby na warszawskim rynku powstała filia Wierzynka, czyż nie?
I tu będę niekonsekwentna, bo na przykład filia na lotnisku sprawia mi przyjemność. Fajnie przed odlotem wypić filiżankę gorącej, gorzkiej czekolady...Czy ta recenzja jest przydatna?
-
chjena 68 recenzji
01.07.2010, 21:53 napisał:"Tradycja to jest coś ekstra"
Moje pierwsze odwiedziny Wedla, jakieś 5-6 lat temu, to była ekstaza, choć chyba bardziej ze względu na legendę, jaką obrósł ten lokal, niż sam smak czekolady... Niemniej jednak, od czasu do czasu powracam do tych klimatycznych wnętrz na dawkę słodkości. Osobiście lubię mleczną różaną i przepadam za sonatą malinową, ale odkryłam, że bardziej opłaca się inwestować w klasyczne gorzkie, gdyż te są po prostu bardziej gęste. Takie wariacje jak miętowa, wiśniowa z kandyzowaną wisienką też im się udają, a wersje białe są ok, wydaje mi się, że najbardziej rozwodnione z oferowanych. Cieszy oko oferta sezonowa na zimę, gdy menu obfite jest w cynamon, kardamon, chili i inne rozgrzewające przyprawy.
Raz złamałam zasadę i zamówiłam herbatę. Senchę z nutą marcepanu. Od tamtej pory namiętnie szukam jej we wszystkich herbaciarniach i znaleźć nie mogę, pozostaje mi grudniową porą znów wybrać się do Wedla...
Śniadanie czasem śni mi się po nocach, ale odkąd przeczytałam recenzję Lejdi - coraz rzadziej.
Obsługa zawsze uśmiechnięta, pięknie ubrana i profesjonalna.
Ceny wszyscy kojarzymy, znam miejsca tańsze, a z równie dobrą albo i lepszą czekoladą.
Mimo to, jak ktoś rzuca hasło "chodźmy do Wedla" nie opieram się i podążam za nim. Taki to urok ma ten Wedel...1 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
moineau 4 recenzje
20.02.2010, 15:55 napisał:Sentymentalnie...
Nie ma co tu ukrywać, jestem wielką fanką czekolady, zarówno takiej do picia jak i we wszelkich innych postaciach. Kilka lat temu w pijalni Wedla bywałam prawie co tydzień lub dwa, szczególnie podczas jesieni i w śnieżną zimę. Od zawsze urzekał mnie wystrój, uwielbiam takie stare, nieco antyczne miejsca z duszą, a tego na pewno nie można odmówić pijalni na Szpitalnej. Czekolada była pyszna i gęsta. Niestety, trochę czasu minęło i wpadłam tam jakieś pół roku temu, nie wiem czy był to jakiś groszy dzień, ale poczułam, że coś się zmieniło i to na gorsze. Czekolada jakby trochę inaczej smakowała, a tłok był nieprzeciętny, czekałam 10 minut na stolik. Jednak ze względu na fakt, że to miejsce kultowe i wiąże z nim miłe wspomnienia ten jeden incydent nie zmieni mojego podejścia do tego lokalu. Na obsługę nie mogę powiedzieć złego słowa, zawsze byli wobec mnie mili i podawali zamówienia dosyć szybko, jedyne na co mogę narzekać to cena, często niestety nieadekwatna do ilości specjału.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
kkoss 22 recenzje
27.11.2009, 12:15 napisał:Lokal z klimatem i czekoladą
Do pijalni czekolady przyszłyśmy w celu spożycia czekolady i nie zawiodłyśmy się - klasyczna wytrawna i klasyczna mleczna smakowały bardzo dobrze, dodatkowo oczarował nas przemiły kelner, na koniec zrobiłam jeszcze zakupy czekoladowe - bardzo miła pani pięknie zapakowała to co kupiłam - przeznaczone na prezenty - na pewno się spodobają. Wystrój klimatyczny - co i rusz jacyś turyści robili zdjęcia wnętrz - widać, że im się podobało :-) Nam też :-)
1 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
lejdi 39 recenzji
22.11.2009, 10:52 napisał:Porażka na całej linii
Lubiłam zaglądać czasem do Wedla na czekoladę, ale ta niestety jest coraz rzadsza. Ostatnio jednak postanowiłam wypróbować w Staroświeckim Sklepie ofertę śniadań, skoro takowa się pojawiła. W menu zajmuje on trzy strony. Są zestawy składające się z różnych rodzajów pieczywa i dodatków, tortille i kanapki. Wyglądało zachęcająco. Byłyśmy w Wedlu o 9.30, więc w sumie o idealnej porze na biznesowe śniadania. Tak się nam wydawało...
Kelner od razu poinformował nas, że jest tylko jeden rogalik. Ok, przeżyję bez rogalika. Kiedy przyszło do zamówienia, okazało się, że nie ma tortilli, kanapek, ani nawet szczypiorku do twarogu. Zostały więc do wyboru dwa zestawy z całej wielkiej oferty. Widząc naszą konsternację, kelner wyjaśnił, że rano było kilka osób na śniadaniu, więc się wszystko skończyło. Nieźle, jak na luksusowy lokal z tradycjami. Obsługa niestety też pozostawia nieco do życzenia. Szkoda, że Wedel nie postawił na odpowiednie wyszkolenie kelnerów i porządne zaopatrzenie lokalu. Bo tak to trochę wstyd. Po co wprowadzać śniadania, gdy nie ma się zamiaru ich serwować.
Same dania (21 zł) to nic specjalnego. Kilka bułek, rogalik, dżemy i do wyboru mdła owsianka, kilka plastrów żółtego sera albo twaróg ze szczypiorkiem (o ile jest szczypiorek). Do tego herbata, kawa albo czekolada.2 z 2 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
pidzej 6 recenzji
06.11.2009, 21:35 napisał:Rozczarowana
Bardzo często bywam w Pijalni Wedla i naprawdę lubię. Chciałabym tylko przestrzec przed owocami "sezonowymi". W środku lata zamówiłam sezonową sałatkę owocową. Zapomniałam spytać jakie owoce są teraz sezonowe, a dostałam ogromną ilość melona, czerwone winogrono i może ze stare 2 truskawki. Chyba nie muszę mówić, ile kosztowała.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
sugar 14 recenzji
28.10.2009, 16:27 napisał:Nadal dobre, ale niżej lata
Warszawski klasyk, pamiętają go nawet nasze babcie, pijalnia na Szpitalnej była w czasach mojego dzieciństwa i później miłym miejscem na zakupy (wtedy jeszcze rodzimych produktów pod brandem E. Wedel) i gorącą czekoladę. Pamiętajmy, że 10 lat temu nie było dużej alternatywy. Z upływem lat, zgodnie z duchem czasu asortyment i oferta pijalni znacznie się powiększyły: doszły pralinki, płynna czekolada niemal w każdym wyobrażalnym smaku oraz rozliczne desery. Na początku byłam tym bardzo mile zaskoczona: mój ulubiony deser to było Amoremio i ten ze śliwkami i czekoladą, którego już nie ma :(. Niestety po którejś z kolejnych wizyt ze smutkiem skonstatowałam, że desery uległy zmianie - pyszny sos wiśniowy zastąpiono tworem żelopodobnym, a rewelacyjną, niezastygającą (!) czekoladę mleczną - ulepnym wysokofruktozowym syropem "czekoladowym" - niby niewiele, ale już nie to samo. Nadal dobre (i drogie) miejsce, ale przy wciąż rosnącej konkurencji czas poznać również inne czekoladowe możliwości.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
Teodore 14 recenzji
20.10.2009, 00:26 napisał:Miło
Czekolada z chili myślałem, że będzie lepsza, jak dla mnie okazała się zdecydowanie za słodka, ale za to deser truskawkowy "coś tam" okazał się kapitalny.
Bardzo fajne miejsce do pogadania we dwoje, wypicia kawy.
Bardzo fajna dyskretna obsługa, szybko reagująca.Czy ta recenzja jest przydatna?
-
ewa_tina 268 recenzji
16.10.2009, 18:30 napisał:Staroświecko i tradycyjnie znaczy rozczarowanie wspomnieniami?
"Różnica między prawdziwymi, a zafałszowanymi wspomnieniami jest taka, jak w przypadku biżuterii: to fałszywe klejnoty wyglądają na prawdziwe, bardziej błyszczą." napisał Salvador Dali. Wiedział co pisze, pomyślałam sobie po wizycie w Staroświeckim Wedlu na Szpitalnej.
I kolejna, nie udana moja próba powrotu do czasów sprzed 10? 15? lat.
Wnętrze takie samo jak obsługa z zadęciem na luxury brand WEDEL. Niestety, dość zardzewiałe odwołania. Coś tak się we mnie odezwało z nutą w typie patriotycznym i niestrawnym.
Klasyczna wedlowska czekolada do picia jest zwyczajna. Dużo lepszą podają w Krakowie w Czekoladzie. Ok, to moje osobiste wrażenia, ale chyba takie mamy tu zadanie. Osobiście więc tu nie wrócę. Mój ukochany smak, czyli czekolada klasyczna chili niestety, nie ma tej "mocy", którą obiecują w karcie. Aromat i konsystencja nawet nie wiem jak najwspanialsze nie zastąpią braków w smaku, a tutaj niestety tradycja i marka zobowiązuje.
Desery małe – nie jadłam, ale dostałam dobry feed back od współtowarzyszy – apetycznie, ale podanie francuskie – nie ten typ jak dla mnie. Pascha i fondue nie spotkały się z naszym aplauzem.
I co z tym wszystkim począć?Czy ta recenzja jest przydatna?